Wednesday, July 31, 2013

MS 101 w Twórczości


























Wokół filmu o Wittgensteinie

"W  dzisiejszej młodej sztuce przeważają rzeczy mało ważne, ale i bywają naprawdę istotne. Przez lata interesowało mnie głównie malarstwo jako pole realizowania nie tylko piękna, lecz także ważnych spraw ludzkich. Dziś tę kreatywną i ekspresywną rolę sztuk przedstawiających przejmuje medium filmowe, taśma filmowa użyta w kontekście performansu. Oczywiście nie w każdym przypadku.
Słowa te piszę głównie pod wrażeniem filmu Karola Radziszewskiego „MS 101” (oznaczenie tomu pamiętnika Wittgensteina) oraz performansu Anny Zaradny „Lekcja kastracji”.
Karol Radziszewski jest dziś najbardziej bodaj wybijającym się twórcą spośród młodej generacji artystycznej. Z wielu wcześniejszych jego działań za szczególnie cenną  uważam jego sfilmowaną akcję artystyczną „Sebastian”. Jest to przeniesienie rzymskiej historii męczeństwa żołnierza za wiarę w realia współczesnej armii, konkretnie – armii polskiej.
Od wieków przedstawienie świętego Sebastiana było najpopularniejszym ukazaniem piękna męskiego ciała. Przez wieki w zasadzie do tego się ograniczano. Jedynie w twórczości  Michała Anioła znajdujemy – znakomite skądinąd – wyjątki. I tu nie chodzi tylko o powszechnie znanego Dawida. Jest przecież np. świetny rysunek, ukazujący nagich żołnierzy wyskakujących z kąpieli w jeziorze w chwili zaskoczenia ich przez wroga. Nie jest też chyba doceniany unikalny wręcz  zespół wyobrażeń nagich młodzieńców w obramieniach kompozycji na sklepieniu Sykstyny. Ładunek ich erotyzmu każe wręcz myśleć o spojrzeniu współczesnego artysty.
Wracając do Sebastiana: Radziszewski wydobył z tej starej historii szczególną żywotność i ostrość doznania ludzkiej prawdy. Realia współczesnej armii są wyjątkowo emocjonujące i jakoś – paradoksalnie -  wolne od aury sztuki gejowskiej, choć sam Sebastian jest powszechnie znaną  jej ikoną. Może dzieje się tak dlatego, że sam Radziszewski podkreślał, iż uwagę swą skupia na przedstawieniach mężczyzn heteroseksualnych (katalog wystawy „Backstage”, Kraków 2011).
Najciekawszym jednak dotychczas dziełem Radziszewskiego jest wspomniany film, w którym spotykają się i losy, i postacie, a przede wszystkim ujawniają się wzajemne relacje emocjonalne dwóch mężczyzn w mundurach armii austriackiej, w kontekście początków pierwszej wojny światowej, a dzieje się to w Krakowie, zamienionym przez Austriaków w Festung Krakau. Są to postacie niezwykłe dla kultury: Ludwig Wittgenstein i Georg Trakl. O ile problemy, także ściśle osobiste, Trakla były znane, o tyle nowością jest tutaj ukazanie homoseksualizmu Wittgensteina, ujawnionego przez publikacje paru ostatnich lat. Wcześniej jego rodzina blokowała te informacje.
Film jest wyjątkowo piękny i ciekawy w sensie poznawczym. Wielka w tym zasługa zespołu współpracującego z artystą (scenarzysta Wojciech Szymański, operator Michał Sosna etc.).
Jako zapowiedź dramatu kamera ukazuje figury muskularnych mężczyzn, ujarzmiających konie. Znajdują się one przed parlamentem wiedeńskim. Wzorowane na kapitolińskich posągach Dioskurów, symbolizują okiełznanie sił natury. Oglądamy sielankowe i wyrafinowane piękno Wiednia i Schoenbrunnu. Sceny dziejące się w wiedeńskim pałacu Wittgensteinów zostały nakręcone w pałacu  w Pszczynie, z niezwykłą siłą ukazano piękno wnętrz. Przejście od wyrafinowanej aury Wiednia do straszliwego dramatu wojny, pokazanej z całą brutalnością i okrucieństwem, i wreszcie tragizmem losów bohaterów, przypomina trochę klimat książki Ewy Kuryluk „Apokalipsa wiedeńska”. Jesteśmy świadkami wielkiego dramatu miłości i śmierci, śmierci, która bywa i samobójcza, i frontowa – przyjaciel Wittgensteina ginie po przeciwnej stronie frontu w mundurze angielskim.
Film zrealizowany został z ogromnym wyczuciem urody świata, znakomicie pokazano przyrodę w różnych porach roku, jej ginięcie wraz z losami bohaterów.(…)"

Wojciech Skrodzki
Twórczość, nr 7 (812), lipiec 2013






















kadr z filmu "MS 101"

No comments: