Monday, March 29, 2010

77 dziel sztuki z historia



Zapraszam serdecznie dzis na 19 na dyskusje podczas premiery ksiazki "77 dziel sztuki z historia", w ktorej oprocz mnie udzial wezma: Piotr Bazylko (wspolautor ksiazki), artysta Krzysztof Bednarski oraz krytyk Piotr Kosiewski.
Ksiazka gromadzi wiele ciekawych opowiesci, a wsrod autorow tekstow i omawianych prac sa m.in.: Magdalena Abakanowicz, Pawel Althamer, Edward Dwurnik, Wojciech Fangor, Wojciech Fibak, Tadeusz Kantor, Jozef Robakowski, Wilhelm Sasnal, Andrzej Starmach, Leon Tarasewicz, Andrzej Wroblewski, Jakub Julian Ziolowski.
Ja zdradzam kulisy powstania filmu "Fag Fighters in Tallinn" ;)

Czas: 29.03.10, g. 19.00
miejsce: Kawiarnia Numery Litery
ul. Wilcza 26, Warszawa

więcej informacji na facebooku

Monday, March 22, 2010

"Man - object of desire" in Krakow


I'm happy to invite you for the special meeting with me - this Friday in Krakow. The open talk will be followed by the presentation of my videos, slideshows and DIK Fagazine.

more for Polish readers on Facebook

Friday, March 26, 2010 at 7:00pm
Korporacja Art World™
Szlak 77/220, Krakow

Tuesday, March 16, 2010

Fag Fighters in Walpapier






Until 22 of March 2010 you can see the new issue of WALPAPIER prepared by me. Every issue of this magazine is designed by different artist and than presented for one week in the showcase of Malopolska Institute of Culture.

Malopolski Instytut Kultury
Karmelicka Street 27, Krakow

My Fag Fighters project was censored with strange big pink dots but the original version is available here and at the magazine's blog: www.walpapier.blogspot.com

and here is the video from the opening: www.flickr.com/photos/mik_krakow/4435393217

photo documentation: Mateusz Wojton / video: Marcin Wojcik

Friday, March 12, 2010

Saturday, March 6, 2010

Balance Exercises

I'm happy to ivite you for my exhibition "Balance Exercises"

Arsenal Gallery, Bialystok
opening: 12 March 2010, 6pm
thru: 11 April 2010

curator: Monika Szewczyk


"Balans w bieli
Stanąć na jednej nodze. Albo zrobić jaskółkę.

Zachowanie poczucia równowagi gwarantuje stabilność ciała, umożliwia poruszanie się i orientację przestrzenną. Jego brak natychmiast podważa poczucie bezpieczeństwa, wyłączając ciało spod władzy umysłu. Zaburzenia równowagi, jak jednak dobrze wiadomo, nie wynikają najczęściej z braku „ćwiczeń”, ale są klinicznymi objawami innych zaburzeń funkcjonowania organizmu. Cóż więc tak naprawdę robią postaci na obrazach Karola Radziszewskiego – na przykład ci dwaj symetrycznie klęczący naprzeciw siebie chłopcy ze świecznikami w dłoniach, chwytający drugą ręką własną stopę w absurdalnym, dziwacznym układzie? Albo mężczyzna w pokoju, gdzie uwagę przede wszystkim przykuwają gęsto wiszące obrazy, który, trzymając stołek, z przymkniętymi oczami opiera głowę o ścianę? Stylizacja – wnętrza, ubrania, fryzury wskazują na odległość w czasie i inną epokę, podobnie jak kreska, przywołująca od razu skojarzenie z ryciną, a nie współczesnym, neutralnym stylem technicznym. Sceny obramowane są czarną, miękko poprowadzoną linią-ramą, podkreślającą kadr kompozycji. Na innych, również wyłącznie linearnych kompozycjach postaci z kolei przypominają figuratywne piktogramy na abstrakcyjnym, białym tle.
Cykl nowych obrazów, zatytułowany „Ćwiczenia na równowagę” oparty został na rysunkach instruktażowych z rozmaitych starych podręczników, dotyczących głównie tytułowego treningu balansu i udzielania pierwszej pomocy. Bohaterami wszystkich prac są męskie postaci – pierwotnie służące jako reprezentacje „uniwersalnego człowieka”, modele dla działań w odniesieniu do ciała. Są to zarówno zbliżenia, wydobywające jedynie głowę, które w nowym wydaniu przekształcają się w portrety, jak i przedstawienia całopostaciowe, czy wręcz sceny rodzajowe. W tle pojawia się dodatkowy sztafaż – akrobaci na drabinkach, harcerze nad rzeką i w lesie, podział na poszkodowanych i spieszących z pomocą. W dekoracyjnych mieszkalnych wnętrzach odbywają się dziwne praktyki – w zapiętych surdutach i bez śladu estetyki typowej dla dwudziestowiecznej kultury fizycznej, uprawiane są ćwiczenia na granicy gimnastyki, lekkiego dziwactwa, czy parateatralnej inscenizacji. Sytuacje przypominają raczej wizualizacje sennych absurdów i tajemniczych rytuałów niż rzeczywiste zabiegi zdrowotne.
Para harcerzy nad rzeką ratuje dwóch kolegów – ale ćwiczenia i ilustracje rzeczywistej sytuacji osobliwe się przenikają, więc nie wiadomo, czy ci ostatni faktycznie wyglądają tak marnie w wyniku podtopienia czy też tak skutecznie wczuwają się w rolę. Neutralność obrazowania i skupienie na technice ratowania czy ćwiczenia kontrastują z wprowadzonymi fabularnymi sceneriami i interakcjami, które ulegają zaburzeniu – naturalistycznie oddane wypadki napotykają podejrzanie spokojnych ratowników, którzy wydają się być bardziej skupieni na relacji z bezwładnym ciałem, niż na czynnym udzielaniu pomocy. Skądinąd, ćwiczenie równowagi poza podstawowym sensem – koniecznością zachowania balansu przy poruszaniu się czy płynności ruchów, odnoszą się także do techniki sportu czy walki, gdzie balans okazuje się kluczowy, a jego utrata oznacza przegraną bez względu na siłę i umiejętności. Stąd też te często zupełnie statyczne, „miękkie”, a przez to bliższe asanom czy medytacji, ćwiczenia, wprowadzają nagle ciężkogatunkową cielesność w wymiar bardzo lekki – jak lekko i zwinnie unika się w ostatniej chwili, przenosząc odpowiednio ciężar ciała, upadku.
Rysunki stają się obrazami dzięki przeniesieniu na jedynie frontalnie zagruntowane płótna, jak na białe kartki papieru naklejone na blejtram czy też jak w przypadku jednej z prac, rozszerzają się na całą ścianę jako mural – ogromny wizerunek oka, zapewne z ciałem obcym w środku. Malarstwo w tym wypadku polega bardziej na wydobyciu i zmaterializowaniu linearnej formy w obiekcie obrazu oraz podkreśleniu cech stylistycznych każdego z anonimowych twórców oryginalnej kreski dzięki zmianie skali i powiększeniu pierwotnie niewielkich ilustracji. Jednocześnie ostatnią, autorską warstwą staje się właśnie kolejna „ręka”, tym razem artysty, który znalezione motywy kadruje i umieszcza w nowym zestawie i kontekście. Manualność malarstwa zawiera się w drobnych, przypadkowych plamkach farby, które nie wiadomo czy przynależą bardziej do oryginału druku i zostały wiernie odtworzone, czy też są specjalnie wprowadzonym zakłóceniem, przypominającym o „niedoskonałości” kopii. Zreprodukowane, obrazy Radziszewskiego ponownie tracą swoją malarskość i zamieniają się w ilustracje drugiego stopnia – po raz kolejny sprowadzone do całkowicie płaskiej, linearnej kompozycji, stanowiąc ilustracje obrazów ilustracji.
Cykl kompozycji składa się również na rodzaj szkicownika, zapisu rysunkowych ćwiczeń w przedstawianiu układów ciała, jakby w zamierzeniu skonstruowania właściwej figuratywnej kompozycji malarskiej – tyle, że wzorem nie są żywi modele, ale intencjonalnie uproszczone już figury, pierwotnie mające skupiać uwagę czytelnika na sytuacjach, a nie cechach szczególnych postaci. Ta uniwersalność okazuje się jednak pozorna – postać na portrecie z malowniczo, niczym maseczką, zabandażowanym nosem ma rysy komiksowego vintage bohatera z wydatną żuchwą i nienaganną fryzurą, o nieco melancholijnym spojrzeniu. Podobnie odchylona głowa ratowanego epileptyka wydaje się jakąś aranżacją. Ratowani, ratujący oraz ćwiczący zajmują się praktykowaniem ciała w statycznych, spowolnionych układach. Abstrakcyjność sytuacji i czynności raczej uruchamiają wyobraźnię, niż chłodno instruują, wzmagając ciekawość co do całości fabuły, z której pojedyncze sceny pochodzą. Zwłaszcza, że częściowo wydają się one ze sobą łączyć, lub ilustrować przynajmniej fragmenty określonej opowieści. Jak ta o przygodach skautów w lesie i nad rzeką, gdzie harcerze ratują omdlałego kolegę i wykorzystują współdziałanie do pomocy.
Ćwiczenia na równowagę wpisują się w zainteresowania Karola Radziszewskiego dla potencjału określonych form i reżimów przedstawień męskiej cielesności, jak choćby w niedawno powstałym cyklu czarno-białych fotografii „MARIOS DIK”, odwołującym się do skanonizowanej poprzez dokumentację estetyki performance z lat 70.. Podobnie jak tam, także w tym przypadku ciało przywrócone jest w wymiarze fizycznym, mimo nadanej mu przez sytuację i kontekst innej roli (performera, ofiary wypadku, uniwersalnego człowieka). To także kolejna próba oderwania, tym razem pozostając w ramach medium malarstwa, wizualnego przekazu i formy od materii obrazu, jak również przefiltrowania charakterystycznej czarnej linii przez zapożyczoną stylistykę. Cykl składa się na nielinearną fabułę, czy też fragmentaryczną całość, gdzie poszczególne części funkcjonują jako elementy bardziej rozbudowanej narracji, której złożenie – czy też stworzenie – pozostaje wyzwaniem dla widza."

text: Kaja Pawełek

Wednesday, March 3, 2010

Alice In Wonderland





KMAG magazine "Alice In Wonderland" issue includes the conversation between the legendary singer Maryla Rodowicz, the journalist Mikolaj Lizut and me. We are talking about our fantasies and alternative realities. The title: Pink Line...
In the same issue you will find Stach Szablowski's article about the impact of drugs and alcohol on artistic practice, in which i'm talking about its influence on actors in my Fag Fighters videos ;)

Interview in POLITYKA



There is a long interview with me in new issue of "Polityka", the most important weekly magazine in Poland (for Polish readers only)